FILM NA SOBOTNI WIECZÓR - ZUPA NIC

ZUPA NIC, czyli sentymentalna podróż do czasów powstawania Solidarności, kartek na mięso i handlu na ulicy.

Jeśli chcesz docenić to co obecnie posiadasz i zobaczyć jak nie łatwe było życie w Polsce na początku transformacji ku demokracji, to film "Zupa nic" jest właśnie dla Ciebie. Czasy kolejek pod sklepami, mięcho, wódka i cukier na kartki, fiat 126p na talon - to wszystko podane z idealną dozą dowcipu i humoru powoduje, że film ten jest idealną propozycją na sobotni wieczór.  Film nie tylko dla pokolenia, które żyło w PRL, chociaż młodzieży trzeba wytłumaczyć o co chodzi. U tych pierwszych wywołuje nostalgię i uśmiech, a u tych drugich może wywołać znurzenie, niedowierzanie a nawet brak zainteresowania. Brak jest w filmie jakiegoś głębokiego przesłania, filozofii, co w sumie wychodzi na plus, bo daje mu lekkość i nie wymaga skupienia. Bardzo dobra gra aktorska,  autentyczna i wciągająca, bez sztuczności i gwiazdorzenia.  Dobra gra Adama Woronowicza, jak zawsze wyśmienita Kingi Preis i Przemysława Bluszcza. Scenografia i kostiumy rewelacja.  Odtwórcy dobrze oddali społeczeństwo PRL-u. Nawet ci, którzy o nim tylko słyszeli. Także klimacik minionej epoki wylewa się z ekranu całymi strumieniami. Widzom 50+ na pewno zakręci się łezka w oku. Młodsi, których interesuje tematyka na pewno też docenią możliwość zobaczenia jak się żyło ich rodzicom w tamtych czasach.

Reasumując - całkiem przyjemny film, na którym czterdziestoparolatek taki jak ja może się odprężyć, pośmiać i powspominać lata dzieciństwa. "Nostalgia dla niewymagających" - takie określenie najlepiej podsumowuje ten film. 

Podziel się tą informacją: