Chcielibyśmy podzielić się piosenką „Light of Will”, która jest częścią projektu Alien Dishwasher. Utwór powstał w domowym studio i jest efektem w pełni samodzielnej pracy – od kompozycji po realizację artysty. „Light of Will” to utwór, który od pierwszych sekund zdradza, że powstał z potrzeby — nie z obowiązku. Słychać w nim doświadczenie kogoś, kto gra od lat, ale jednocześnie nie próbuje nikogo naśladować. To muzyka tworzona z wewnętrznego impulsu, a nie pod kalkę.
Utwór ma intymną, domową produkcję, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa — jest szczery, surowy, pozbawiony studyjnego plastiku. Gitara prowadzi narrację: nie jest wirtuozerska, ale emocjonalnie celna, z riffami, które zostają w głowie. W tle czuć inspiracje cięższymi brzmieniami (Paradise Lost, My Dying Bride, HIM), ale przefiltrowane przez bardziej osobistą, refleksyjną wrażliwość.
„Light of Will” brzmi jak utwór człowieka, który: wraca do muzyki po przerwie, ma w sobie nagromadzone emocje, i potrzebuje je uwolnić w formie dźwięku. To nie jest piosenka „o czymś” — to piosenka z czegoś. Z doświadczenia, z dojrzewania, z życia, które potrafi odciągnąć od twórczości, a potem nagle przypomnieć, jak bardzo była potrzebna. Struktura jest przemyślana, ale nie przesadnie skomplikowana — bardziej chodzi o klimat niż o popisy. Utwór rozwija się stopniowo, jakby artysta pozwalał sobie coraz bardziej otworzyć emocjonalnie. Melodia jest melancholijna, ale nie przygnębiająca — raczej nostalgiczna i oczyszczająca.

Słychać, że Alien Dishwasher to projekt jednoosobowy, ale w tym tkwi jego siła.
To muzyka, która nie musi nikomu imponować — ma być prawdziwa.
I jest.
Moja przygoda z gitarą zaczęła się, gdy miałem 16 lub 17 lat. (Gram od około 30 lat.) Już od samego początku miałem talent do tworzenia riffów, które przyciągały ludzi. To pozwoliło mi założyć dwa długo działające zespoły hobbystyczne, które dziś są już nieaktywne. Później w moim życiu pojawiło się małżeństwo i ojcostwo, co doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem teraz — jednoosobowego zespołu – opowiada o sobie artysta.

Od 2005 roku mieszkam w Irlandii, dokąd przeprowadziłem się z powodów ekonomicznych. Tworząc z drugim zespołem, zdobyłem doświadczenie w produkcji muzyki — początkowo z oszczędności, ale też po to, by wyostrzyć swoje ucho. Nie jestem wirtuozem i nigdy nim nie będę, ale wkładam serce i duszę w każdą nutę. Po rozpadzie zespołu miałem kilka mniejszych projektów, a kiedy urodziło się moje pierwsze dziecko, niemal całkowicie przestałem grać. Okres adaptacji do nowej rzeczywistości trwał 2–3 lata. Potem jednak poczułem ogromną potrzebę, by znów połączyć się z muzyką i uwolnić nagromadzone emocje. Tak powstał Alien Dishwasher.
Dorastałem, czerpiąc inspirację z różnych gatunków – od polskich zespołów, których słuchała moja mama (Skaldowie, Niemen, Krawczyk i inni). Później, z czasem, odkryłem cięższe brzmienia, takie jak KAT, My Dying Bride, Samael, Paradise Lost, Metallica, Armia, HIM, Proletariat, Sweet Noise,Acid Drinkers,Strachy na Lachy,Akurat, Piżama Porno, Within Temptation czy Nightwish, Claw Finger czy Offspring i wiele innych. W ostatniej dekadzie coraz bardziej przyciąga mnie progresywne rockowe brzmienie, inspirowane m.in. Riverside, Porcupine Tree oraz klimaty jak Disturbed czy HIM. Bliski jest mi również punk rock (Włochaty, Strachy na Lachy itd.), a także folk – polski, bałkański czy grecki oraz reggae. Interesuje mnie wszystko, co wywołuje dreszcze i porusza emocje — od punkowego krzyku po liryzm takich artystów jak Marek Grechuta (który tworzył muzykę zupełnie inną niż folk), Soyka czy Andrea Bocelli.

Social media:
„Light of Will” to utwór, który: łączy rockową melancholię z osobistą szczerością, ma charakter DIY, ale świadomy i konsekwentny, pokazuje artystę, który nie musi być wirtuozem, by być autentyczny. To muzyka dla ludzi, którzy lubią, gdy dźwięk niesie historię — niekoniecznie głośną, ale prawdziwą.
Materiał ogarnął Sezon przy współpracy z:
Alien Dishwasher




Alien Dishwasher
2026-01-01Dziękuję ekipie za możliwość przedstawienia mojej twórczości na łamach tak znanej i lubianej platformy, jaką jest Radio Asymetria.
Bardzo cieszy mnie fakt, że mimo odległości nadal mam kontakt z rodakami. Muzyka nie zna granic.
Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do odwiedzania moich stron, pozostawienia wpisu i łapki, a kto wie — może i subskrypcji.
Tu znajdziesz wszystkie moje linki do muzyki i mediów społecznościowych.
Sezon
2026-01-01Cieszy nas fakt, że możemy w bardzo aktywny sposób promować naszych artystów, nie tylko na polskim rynku muzycznym, ale dzięki temu, że Internet nie ma granic – możemy czynić to na całym świecie. Pozdrawiamy i czekamy na więcej tak ciekawych i inspirujących produkcji od Ciebie.