Dom muzycznych premier!

Wspieraj Autora na Patronite   Postaw mi kawę na buycoffee.to
#Zapowiedzi

Tęsknota, która nie przygniata, tylko niesie. Michał Kisielewski wypuszcza „Śni mi się, że latam”

Co, jeśli piosenka o bezsenności i tęsknocie nie brzmi jak noc, tylko jak moment tuż przed wschodem słońca? W nowym singlu „Śni mi się, latam” Michał Kisielewski łączy emocjonalną kruchość z energią, która zamiast ciągnąć w dół, daje poczucie uniesienia. To kolejny krok w jego konsekwentnie budowanej historii – tym razem jaśniejszy, bardziej przebojowy, ale nadal bardzo osobisty.

Odtwórz
Śni mi się, że latam

Kisielewski konsekwentnie buduje świat, w którym romantyczność nie wyklucza ironii, a popowa lekkość może nieść ze sobą coś więcej niż tylko chwytliwy refren. „Śni mi się, że latam” jest właśnie takim numerem: natychmiastowym w odbiorze, ale pozostawiającym po sobie emocjonalny ślad.

To utwór zbudowany na kontraście: z jednej strony marzycielski, intymny tekst o kimś, kogo nie ma obok; z drugiej — pulsujący funkowy bas, indie gitary, szerokie pady i house’owe pianino w refrenie. Efekt? Utwór o tęsknocie, przy którym naprawdę chce się ruszać. Albo gnać do kogoś rozpędzonym samochodem.

Czasem jesteśmy po prostu pijani tęsknotą. W swoistym półśnie mamy ciężkie serce, ale nosi nas tak, że aż chce się tańczyć. Taki właśnie jest ten numer – mówi Michał.

„Śni mi się że latam” pokazuje kolejny odcień brzmienia Kisielewskiego: nadal osadzonego w indie, ale tym razem jaśniejszego, bardziej otwartego i przebojowego. To muzyka, która równie naturalnie odnajduje się w alternatywnej wrażliwości, jak i w bardziej szerokim, radiowym kontekście — bez utraty charakteru, emocji i własnego języka.

fot. materiały prasowe

W ostatnich miesiącach Michał konsekwentnie pokazywał różne strony swojej muzycznej osobowości. „Bezkres” był bezczelnym, intensywnym numerem o obsesyjnym oddaniu, z post-punkowym nerwem i math-rockowym arpeggio. Wcześniej w „Kto modli się do diabła?” wchodził w mroczniejszy, bardziej rockowy klimat – z dekadencką narracją, popkulturowymi duchami i brzmieniem inspirowanym dojrzałymi Arctic Monkeys oraz Joshem Homme. Z kolei poprzednie utwory, takie jak „2k19”, „Filozofia”, „Przy czym dziewczyny lubią tańczyć” czy „W podłogę gaz”, pokazały, jak swobodnie porusza się między popem, indie i alternatywą. Na tym tle „Śni mi się że latam” jest bardziej pogodny, bardziej otwarty, ale wciąż zanurzony w charakterystycznej dla niego emocjonalności.Michał Kisielewski to artysta, który swobodnie porusza się między gatunkami – od indie zmieszanego ze współczesnym popem, przez inspiracje latami 80., aż po post-punkowe i alternatywne wpływy. Duży nacisk kładzie na teksty, łącząc rockową energię z humorem, autoironią.

Obserwuj:
Instagram
TikTok
YouTube

Michał Kisielewski — romantyczny chłopak, niezły wariat. O swoich piosenkach mówi: „nawet jak szczekam, to wychodzi poezja”. Swobodnie porusza się między gatunkami: od indie zmieszanego z współczesnym popem, przez inspirowane 80s’ami gitary i synthy, aż po post-punkowe czy nawet altrapowe wpływy. Duży nacisk kładzie na lirykę, mieszając rockową energię z humorem i ironicznymi punchlinami – lub, w bardziej romantycznych numerach – wyznaniami chwytającymi za serce. To wszystko nie tylko gra i buczy, ale też ma coś do powiedzenia.

Materiał we współpracy z:

Magda Dziołak

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *