Tunnel to utwór pochodzący z niedawno wydanej EP „Fatum Ultimum”. Klip opowiada o personalnych przeżyciach jednego z muzyków. Historia przedstawiona w produkcji, to metafora do słynnego tunelu, który nieliczni mieli okazję widzieć. opowiada również o rozterkach sercowych oraz konsekwencji złamanego serca. To kontynuacja historii wcześniej wydanego utworu „Alive”, który przez 9 tygodni całkiem nieźle radził sobie na Liście TOP 30 #waszamuza w Asymetrii.
Deadly Nightshade – Tunnel (OFFICIAL MUSIC VIDEO)
„Tunnel” Deadly Nightshade to utwór, który nie tyle się zaczyna, co wyłania się z ciemności — powoli, jak echo czegoś, co dopiero nadchodzi. Od pierwszych sekund brzmienie tworzy wrażenie, że słuchacz wchodzi w przestrzeń, gdzie każdy krok odbija się od zimnych ścian, a powietrze drży od napięcia. To nie jest mrok teatralny ani przesadnie dramatyczny — to mrok, który narasta, pulsuje, zbliża się.
Gitary prowadzą tu narrację bardziej niż wokal. Ich ton jest chropowaty, lekko rozmyty, jakby celowo pozostawiony w półcieniu. Riffy nie atakują — one krążą, zawężają przestrzeń, tworzą wrażenie, że coś nieuchronnie przesuwa się w stronę słuchacza. Perkusja podkreśla ten ruch: rytm jest miarowy, ale niepokojąco sztywny, jak rytmiczne uderzenia w metalową konstrukcję tunelu. Każdy takt brzmi jak sygnał, że napięcie rośnie.
Produkcja utworu jest tu kluczowa. Deadly Nightshade budują atmosferę nie poprzez głośność, lecz poprzez warstwowość — kolejne elementy pojawiają się tak, jakby wyłaniały się z ciemności, a potem znikały, pozostawiając po sobie echo.
To sprawia, że „Tunnel” nie jest tylko piosenką, ale przestrzenią, w której słuchacz zostaje zamknięty. Niepokój nie wynika z jednego konkretnego momentu — on rośnie z każdą sekundą, jakby brzmienie samo oddychało.
Wokal, choć nie jest głównym źródłem napięcia, idealnie wpisuje się w klimat. Jest bardziej obserwatorem niż przewodnikiem — jak głos, który próbuje opisać to, co dzieje się w ciemności, ale sam nie jest pewien, czy mówi o czymś realnym, czy o własnym lęku.
„Tunnel” to utwór, który działa na zmysły. Nie straszy, nie szokuje — zamiast tego powoli zaciska krąg, prowadząc słuchacza coraz głębiej w przestrzeń, gdzie brzmienie staje się jedynym źródłem światła. Deadly Nightshade udowadniają, że mrok nie musi być głośny, by był intensywny. Wystarczy, że jest nieuchronny

Deadly Nightshade to warszawski zespół metalcore’owy, który powstał trzy lata temu z inicjatywy grupy muzyków dzielących pasję do ciężkich brzmień i nowoczesnej energii sceny alternatywnej. Od początku działalności formacja konsekwentnie buduje swój charakterystyczny styl, łącząc agresywne riffy, dynamiczne breakdowny i melodyjne partie wokalne.
W ciągu ostatnich lat zespół intensywnie pracował nad materiałem, czego efektem jest niedawno wydana EP-ka – surowa, szczera i pełna emocji wizytówka ich aktualnego brzmienia. Wydawnictwo spotkało się z bardzo dobrym odbiorem wśród fanów cięższej muzyki i stanowi ważny krok w dalszym rozwoju grupy.
Deadly Nightshade nie zamierza zwalniać tempa – muzycy mają ambitne plany koncertowe, chcąc dotrzeć do jak najszerszej publiczności i zaznaczyć swoją obecność na scenie live. Równolegle pracują nad nowymi utworami, rozwijając swoje brzmienie i eksplorując kolejne muzyczne kierunki. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące będą dla zespołu kluczowe i pełne intensywnych działań.
Deadly Nightshade tworzą: Tomasz Witiuk – wokal, Krystian Babik – gitara, Janusz Szczepakowski – perkusja, Patryk Szczechura – bas, Michał Chłopecki – gitara.
Deadly Nightshade w sieci:
Materiał we współpracy z:
Krystian z DN / Sezon



